Weekend majowy nie rozpieszczał nas pogodowo.Ale teraz od kilku dni(przynajmniej w regionie mojego zamieszkania)jest bardzo ciepło i przyjemnie,a dzisiaj to nawet solidnie gorąco,gdyż temperatura osiąga 26-28 stopni.Zatem dzisiaj w ramach deseru pojawił się shake lodowy na ochłodę.
Składniki:
- 3 gałki lodów waniliowych
- 200ml mleka(1,5% tłuszczu)
- 3 kostki lodu
Wykonanie:
Wszystkie składniki przełożyć do naczynia.Najlepiej użyć naczynia z grubym dnem,żeby miksując blenderem kostki lodu nie uszkodzić,nie zniszczyć pojemnika,w którym przygotowujemy shake'a.
Wszystkie składniki zmiksować blenderem,aż do momentu połączenia, dokładnego zmieszania się całości.
Przelać gotowy,zmiksowany shake,lodowy koktajl do szklanki, kielicha.
Owy shake jest świetnym ratunkiem w upalne dni,znakomitą formą ochłody i orzeźwienia.Jest na tyle płynny,że można go popijać przez słomkę,a jednocześnie odrobinę zawiesisty,co sprawia,że jego porcja z pewnością nas nasyci.Jeśli ktoś chce,by shake miał większą siłę chłodzenia,to można dorzucić jeszcze kostki lodu do szklanki ze zmiksowanym już lodowym napojem.Taki chłodzący napój to też spora dawka białka,wapnia jednocześnie nie zawierająca dużo kalorii.Z całą pewnością tym sposobem przygotowany shake nie odstaje przykładowo od shaków jakie można zakupić choćby z McDonald's,a z pewnością jest to wersja bardziej ekonomiczna.
W przypadku chęci kontaktu z moją skromną osobą jestem uchwytna poprzez adres e - mailowy : nogawkuchni@gmail.com
środa, 8 maja 2013
wtorek, 7 maja 2013
Waniliowa kasza manna z jagodowym akcentem.
Mówi się,że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i coś w tym jest,chociaż dla mnie każdy z pięciu posiłków,których przestrzegam jest istotny,ważny.Ale co fakt to fakt,że jak zjemy rano solidne śniadanie to łatwiej jest nam z energią i dobrym nastrojem zacząć dzień,śniadanie to takie paliwo na rozruch z rana.Dobrze zatem aby było sycące,pożywne,wartościowe,ale przede wszystkim smaczne.
Składniki:
- 400ml mleka(1,5% tłuszczu)
- 2 łyżki kaszy manny
- 1 łyżka cukru
- 2,5 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżka dżemu jagodowego
- 2 biszkopty
Wykonanie:
Z całości mleka odlałam około 100ml i rozmieszałam w nim kaszę i cukry.Resztę mleka wstawiłam do podgrzewania.
Gdy mleko zaczęło wrzeć,podnosić się do góry przelałam do niego rozmieszaną wcześniej kaszę z cukrami.Gotowałam wszystko na tak zwanym wolnym ogniu,niedużym płomieniu stale mieszając przez około 5 minut,aż kasza osiągnęła właściwą gęstość.
Gotową kaszę mannę przelałam do miseczki.Na jej środek nałożyłam dżem jagodowy.Oba biszkopt przepołowiłam,przełamałam na pół i ułożyłam wzdłuż dżemu.
Najlepiej ją jeść póki jeszcze jest ciepła.Kasza ma słodki,ale nie przesłodzony smak.Jest to posiłek o zdecydowanie deserowym obliczu.Jest to propozycja na naprawdę sycące śniadanie. Konsystencja kaszy jest zawiesista,dość sztywna,zbita,nie lejąca.Gdy rozmiesza się dżem w kaszy uzyska się przyjemny kolor,efekt wizualny,powstanie pyszna fioletowawa papka.Wyszło smakowicie,a dodatkowa właściwość z takiego śniadania,która została przeze mnie dostrzeżona to to,że kasza manna w tej wersji poprawia nastrój,wpływa pozytywnie zarówno poprzez smak, zapach,jak i wygląd na samopoczucie.Może być świetnym patentem na odczarowywanie złego porannego nastroju,gdy ktoś przykładowo wstanie lewą nogą.
Składniki:
- 400ml mleka(1,5% tłuszczu)
- 2 łyżki kaszy manny
- 1 łyżka cukru
- 2,5 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżka dżemu jagodowego
- 2 biszkopty
Wykonanie:
Z całości mleka odlałam około 100ml i rozmieszałam w nim kaszę i cukry.Resztę mleka wstawiłam do podgrzewania.
Gdy mleko zaczęło wrzeć,podnosić się do góry przelałam do niego rozmieszaną wcześniej kaszę z cukrami.Gotowałam wszystko na tak zwanym wolnym ogniu,niedużym płomieniu stale mieszając przez około 5 minut,aż kasza osiągnęła właściwą gęstość.
Gotową kaszę mannę przelałam do miseczki.Na jej środek nałożyłam dżem jagodowy.Oba biszkopt przepołowiłam,przełamałam na pół i ułożyłam wzdłuż dżemu.
Najlepiej ją jeść póki jeszcze jest ciepła.Kasza ma słodki,ale nie przesłodzony smak.Jest to posiłek o zdecydowanie deserowym obliczu.Jest to propozycja na naprawdę sycące śniadanie. Konsystencja kaszy jest zawiesista,dość sztywna,zbita,nie lejąca.Gdy rozmiesza się dżem w kaszy uzyska się przyjemny kolor,efekt wizualny,powstanie pyszna fioletowawa papka.Wyszło smakowicie,a dodatkowa właściwość z takiego śniadania,która została przeze mnie dostrzeżona to to,że kasza manna w tej wersji poprawia nastrój,wpływa pozytywnie zarówno poprzez smak, zapach,jak i wygląd na samopoczucie.Może być świetnym patentem na odczarowywanie złego porannego nastroju,gdy ktoś przykładowo wstanie lewą nogą.
piątek, 3 maja 2013
Pierogi z pieczonym pasztetem.
Naleciała nas ochota na pierogi.Postanowiłam zatem na szybko naprodukować
trochę pierogów.Potrzebowałam również na szybko sensownego farszu,aby
nadziać owe pierogi,aby były smaczne i sycące.Miałam spory kawałek pieczonego
pasztetu,"swojej roboty", zrobionego w warunkach domowych,który dostałam od
Mamy i on świetnie nadał się na pierogowy farsz.
Składniki:
- 4 szklanki mąki plus trochę do podsypywania
- 1,5 szklanki ciepłej wody
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- sól ziołowa
- spory kawałek pasztetu pieczonego
- sól
Wykonanie:
Z mąki,wody,jajka,oleju i soli ziołowej zagniotłam ciasto.
Odrywałam sobie po kawałku ciasta i rozwałkowywałam je wałkiem na powierzchni podsypanej mąką.W rozwałkowanym cieście wycinałam szklanką okrągłe placki.
W każdy wycięty placek wkładałam trochę pasztetu,zlepiałam brzegi surowego jeszcze pieroga i robiłam w nim falbankę za pomocą dłuższej strony łyżeczki.
Wkładałam ulepione pierogi do gorącej,osolonej wody i gotowałam do momentu,aż nie wypływały na powierzchnię wody.
Ugotowane pierogi wyjmowałam łyżką cedzakową.
Pierogów wyszła bardzo duża ilość.Są sycące i smaczne.Bardzo szybko udało się je przygotować,a pasztet jako farsz to bardzo dobry pomysł,wygodnie się nim napełnia,faszeruje pierogi.Jeśli ktoś nie ma pieczonego pasztetu to można użyć takiego z pojemników,z tym,że myślę,że taki pieczony ma mniej konserwantów,a zwłaszcza taki domowego wytwórstwa.
Składniki:
- 4 szklanki mąki plus trochę do podsypywania
- 1,5 szklanki ciepłej wody
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- sól ziołowa
- spory kawałek pasztetu pieczonego
- sól
Wykonanie:
Z mąki,wody,jajka,oleju i soli ziołowej zagniotłam ciasto.
Odrywałam sobie po kawałku ciasta i rozwałkowywałam je wałkiem na powierzchni podsypanej mąką.W rozwałkowanym cieście wycinałam szklanką okrągłe placki.
W każdy wycięty placek wkładałam trochę pasztetu,zlepiałam brzegi surowego jeszcze pieroga i robiłam w nim falbankę za pomocą dłuższej strony łyżeczki.
Wkładałam ulepione pierogi do gorącej,osolonej wody i gotowałam do momentu,aż nie wypływały na powierzchnię wody.
Ugotowane pierogi wyjmowałam łyżką cedzakową.
Pierogów wyszła bardzo duża ilość.Są sycące i smaczne.Bardzo szybko udało się je przygotować,a pasztet jako farsz to bardzo dobry pomysł,wygodnie się nim napełnia,faszeruje pierogi.Jeśli ktoś nie ma pieczonego pasztetu to można użyć takiego z pojemników,z tym,że myślę,że taki pieczony ma mniej konserwantów,a zwłaszcza taki domowego wytwórstwa.
środa, 1 maja 2013
Kotlety mielone z pieczarkami i żółtym serem.
Kotlety mielone w wersji urozmaiconej,wzbogaconej o dodatkowe składniki,ale w wariancie bardzo smakowitym i przyjemnie doprawionym.
Składniki:
- 450g mięsa mielonego
- 1 spora cebula
- 7 średnich pieczarek
- 1 łyżka masła
- 50g sera żółtego
- 2 łyżki kaszy manny
- sól
- chili
- czosnek granulowany
- słodka mielona papryka
- kminek
- lubczyk
- bułka tarta
- 1 jajko
- olej
Wykonanie:
Opłukane,oczyszczone i osuszone pieczarki oraz cebulę pokroiłam w niezbyt małą kostkę.
Podsmażyłam pokrojone składniki na patelni,na maśle,soląc je odrobinę w trakcie smażenia.
Do jednej miski przełożyłam mięso mielone,podsmażoną z pieczarkami cebulę,starłam do owej miski na tarce,na grubych oczkach,żółty ser,wbiłam jajko oraz dodałam także kaszę mannę.Wszystkie składniki obsypałam przyprawami (solą, chili, kminkiem,słodką,mieloną papryką oraz solidną dawką granulowanego czosnku i lubczyku)i całość dokładnie ręcznie wymieszałam.
Z powstałej masy formowałam średniej wielkości kotlety i obtaczałam je w bułce tartej.
Smażyłam kotlety na patelni z dobrze rozgrzanym olejem z obu stron.
Kotlety bardzo przyjemnie,zachęcająco pachną,wszystkie składniki,z których kotlety zostały przygotowane,smakowicie się skomponowały dając bardzo dobry smak,są solidnie doprawione i sycące.Z podanej porcji składników wyszła spora ilość kotletów.
Składniki:
- 450g mięsa mielonego
- 1 spora cebula
- 7 średnich pieczarek
- 1 łyżka masła
- 50g sera żółtego
- 2 łyżki kaszy manny
- sól
- chili
- czosnek granulowany
- słodka mielona papryka
- kminek
- lubczyk
- bułka tarta
- 1 jajko
- olej
Wykonanie:
Opłukane,oczyszczone i osuszone pieczarki oraz cebulę pokroiłam w niezbyt małą kostkę.
Podsmażyłam pokrojone składniki na patelni,na maśle,soląc je odrobinę w trakcie smażenia.
Do jednej miski przełożyłam mięso mielone,podsmażoną z pieczarkami cebulę,starłam do owej miski na tarce,na grubych oczkach,żółty ser,wbiłam jajko oraz dodałam także kaszę mannę.Wszystkie składniki obsypałam przyprawami (solą, chili, kminkiem,słodką,mieloną papryką oraz solidną dawką granulowanego czosnku i lubczyku)i całość dokładnie ręcznie wymieszałam.
Z powstałej masy formowałam średniej wielkości kotlety i obtaczałam je w bułce tartej.
Smażyłam kotlety na patelni z dobrze rozgrzanym olejem z obu stron.
Kotlety bardzo przyjemnie,zachęcająco pachną,wszystkie składniki,z których kotlety zostały przygotowane,smakowicie się skomponowały dając bardzo dobry smak,są solidnie doprawione i sycące.Z podanej porcji składników wyszła spora ilość kotletów.
niedziela, 28 kwietnia 2013
Sernik z brzoskwiniami na kruchym cieście.
Upiekłam swój pierwszy w życiu sernik.Wiem,że to dziwne,że
dopiero teraz,że dopiero w tym wieku :),ale jakoś wcześniej nigdy się nie składało.Ale zebrałam się w
sobie i się odważyłam i w konsekwencji tego mego jakże nacechowanego odwagą
i zapałem czynu powstał sernik z brzoskwiniami w kruchym cieście.Ciasto,które ma masę zalet,bo jest smaczne,szybko się go przygotowuje,jest
niedrogie(w porównaniu do wielu innych wersji serników),a ponadto ciężko tak
naprawdę w nim było cokolwiek zepsuć.Ale pomijając niski poziom trudności owego
wypieku i tego,że przepis na niego jest w stworzony w sam raz dla takich
leniwców jak ja wyszedł bardzo pyszny weekendowy wypiek o dość przyjemnym efekcie wizualnym.Rozpiera mnie duma,to może stąd to wrażenie,że jest dużą
osobą,może nie jestem duża wcale,tylko ta duma mnie tak intensywnie rozpiera
;).
- 2 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 kostka margaryny(250g)
- 2 żółtka jaja
- 2 łyżki cukru pudru
- 500g sera w kostce(2x po 250g sera twarogowego półtłustego, niemielonego)
- 130g masła
- 1 budyń śmietankowy(bez cukru)
- 2/3 szklanki cukru
- 2 jajka
- 8g cukru waniliowego
- brzoskwinie z puszki
Wykonanie:
Z mąki,margaryny,żółtek,cukru pudru i proszku do pieczenia zagniotłam ciasto.Owe ciasto podzieliłam na dwie nierówne części – większą(przeznaczoną na spód ciasta)oraz mniejszą(mająca posłużyć za wierzch).
Wykonanie:
Z mąki,margaryny,żółtek,cukru pudru i proszku do pieczenia zagniotłam ciasto.Owe ciasto podzieliłam na dwie nierówne części – większą(przeznaczoną na spód ciasta)oraz mniejszą(mająca posłużyć za wierzch).
Mniejszą część ciasta przełożyłam do zamrażarki(i przebywała tam do
momentu,aż spód ciasta nie był gotowy i nie została przygotowana warstwa
serowa).Większą część ciasta rozwałkowałam wałkiem i wyłożyłam na spód blaszki
wyścielonej papierem do pieczenia.Użyłam blaszki o wymiarach 24x28.
Gdy spód
ciasta był gotowy zajęłam się warstwą serową.Ser twarogowy przełożyłam do miski
i zamiast go mielić roztarłam go solidnie blenderem,aby zrobił się bardziej
kremowy,o maziowatej konsystencji.Tak właśnie postępują mega leniwe leniwce takie jak ja,ale co tam,trzeba sobie pracę i życie kuchenne czasami ułatwiać.
Następnie zmiksowałam ser z jajkami,cukrem,cukrem
waniliowym, budyniem śmietankowym i miękkim masłem.
Utarty z owymi składnikami
ser będący już jednolita serową masą przelałam na wcześniej rozwałkowany i umieszczony
w blasze spód.
Dokładnie odsączone z zalewy i osuszone brzoskwinie kroiłam na
nieduże kawałki i układałam je na wierzchu serowej masy.
Na sam koniec wyjęłam
mniejszą część kruchego ciasta z zamrażalnika i na tarce,na dużych oczkach,starłam ciasto na
warstwę serową z brzoskwiniami starając się przykryć całość powierzchni z
wierzchu ciastem.
Piekłam sernik przez 50 minut w temperaturze 180 stopni.Ciasto
wstawiałam do już nagrzanego do wymaganej temperatury piekarnika.
Sernik jest
lekki,odpowiednio słodki,ciasto jest kruche,ale dobrze,wygodnie się kroi,ser ma
bardzo delikatną konsystencję(w ogóle nie czuć,że nie był przed pieczeniem mielony).Kruche ciasto,serowa słodka warstwa i brzoskwinie to świetne
połączenie gwarantujące udany wypiek będący pysznym,delikatnym deserem w sam
raz na wiosenny,czy letni lekki sezon.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Czosnkowa surówka z białej rzodkwi i marchewki.
Natrafiłam w sklepie na bardzo ładną,okazałą białą rzodkiew. Zaciekawiła mnie,nie pamiętam,bym kiedykolwiek owe warzywo miała przyjemność konsumować(chyba,że w okresie wczesnego dzieciństwa, co by tłumaczyło fakt dlaczego tego nie pamiętam).Jednak nie będąc pewna smaku owej rzodkwi byłam dziwnie przekonana,że z pewnością jest smaczna i coś dobrego i dość zdrowego uda się z niej przyrządzić.No to wzięłam.Lubię smak typowej,kuleczkowej, różowiutkiej rzodkiewki,więc domyślałam się,że i z polubieniem smaku białej rzodkwi nie powinno być problemu.I nie pomyliłam się.Naprędce myśląc co z owego warzywa skombinować spontanicznie wpadłam na pomysł zrobienia poniżej opisanej surówki.
Składniki:
- 1 spora biała rzodkiew
- 2 średnie marchewki
- 3 ząbki czosnku
- majonez
- sól
- pieprz czarny mielony
Wykonanie:
Do jednej miski starłam rzodkiew i marchewkę na tarce na dużych oczkach,a czosnek starłam na małych oczkach tarki.
Do wszystkich startych warzyw dodałam majonez i oprószyłam je dość obfitą dawką pieprzu.
Całość dokładnie wymieszałam i posoliłam do smaku.
Surówka jest świetnym dodatkiem do dania obiadowego,chociaż mi osobiście również dobrze smakuje sama,bez innych komponentów,więc z powodzeniem jest także dobrą opcją na kolacją.Jest bardzo wyrazista w smaku,przyjemnie pikantna,ma intensywny posmak i zapach.Posmakuje z pewnością każdemu,kto lubi potrawy porządnie doprawione,z charakterkiem.Czosnek jest "mocny" w smaku,rzodkiew również jest wyrazista,więc takie połączenie musi dawać solidne,wyraziste odczucia smakowe,a słodka marchewka pełni rolę przełamującą silny posmak,dodaje odrobinę kontrastowej słodkości.W dość szybkim czasie powstała zadowalająca porcja witamin,a że utaplana nieco kalorycznym majonezem to to idzie wybaczyć zważając na walory smakowe surówki i jej inne wartości odżywcze.
Składniki:
- 1 spora biała rzodkiew
- 2 średnie marchewki
- 3 ząbki czosnku
- majonez
- sól
- pieprz czarny mielony
Wykonanie:
Do jednej miski starłam rzodkiew i marchewkę na tarce na dużych oczkach,a czosnek starłam na małych oczkach tarki.
Do wszystkich startych warzyw dodałam majonez i oprószyłam je dość obfitą dawką pieprzu.
Całość dokładnie wymieszałam i posoliłam do smaku.
Surówka jest świetnym dodatkiem do dania obiadowego,chociaż mi osobiście również dobrze smakuje sama,bez innych komponentów,więc z powodzeniem jest także dobrą opcją na kolacją.Jest bardzo wyrazista w smaku,przyjemnie pikantna,ma intensywny posmak i zapach.Posmakuje z pewnością każdemu,kto lubi potrawy porządnie doprawione,z charakterkiem.Czosnek jest "mocny" w smaku,rzodkiew również jest wyrazista,więc takie połączenie musi dawać solidne,wyraziste odczucia smakowe,a słodka marchewka pełni rolę przełamującą silny posmak,dodaje odrobinę kontrastowej słodkości.W dość szybkim czasie powstała zadowalająca porcja witamin,a że utaplana nieco kalorycznym majonezem to to idzie wybaczyć zważając na walory smakowe surówki i jej inne wartości odżywcze.
wtorek, 23 kwietnia 2013
Jogurt kawowy.
Uwielbiam kawę,nie tylko w postaci pitnej,ale także jako dodatek do wszelakich deserów,głównie słodkich przysmaków.Dodaję ją do wszystkiego z czym jest w stanie się sensownie zestawić,połączyć i zawsze(jak do tej pory)wychodziło z takich kompozycji coś pysznego,fajnego.Tym razem ot taki jogurt kawowy zjedzony w ramach drugiego śniadania.
Składniki:
- 200g jogurtu greckiego
- 2,5 łyżeczki brązowego cukru
- 2 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej
- 1,5 łyżki ciepłej wody
Wykonanie:
Do jednej szklanki przełożyłam jogurt grecki,a w drugiej szklance przesypany brązowy cukier i kawę rozpuszczalną dokładnie rozmieszałam z ciepłą wodą.
Przelałam słodką,kawową,płynną mieszankę do jogurtu i całość bardzo energicznie,ręcznie rozmieszałam.
Powstały jogurt można chwilkę schłodzić przed zjedzeniem, podaniem,ale można go zjeść od razu,bo jest gotowy zaraz po przygotowaniu.Jogurt jest bardzo kremowy,intensywnie kawowy i ma przyjemny,mleczno brązowy kolor.
Lubię kupcze jogurty kawowe,ale ten jest od nich lepszy, zdecydowanie je przebija-zarówno ze względu na smak,jak i konsystencję.A ponadto zrobiony domowym sposobem daje większą frajdę,że zamiast coś gotowego kupić to można to zrobić samemu i efekt też jest bardzo zadowalający.Jest świetną propozycją zarówno na przekąskę,jak i w ramach lekkiego deseru.Można go bardziej dosłodzić,jeśli ktoś woli bardziej słodkie smaki. Można też go urozmaicić podając go z biszkoptami,czy waflowymi rurkami i np.owocami,czekoladową posypką i wtedy przybierze zdecydowanie formę nieco bardziej wytwornego deseru.Także kolejny raz udało się przygotować coś pysznego w ekspresowym tempie i przy minimum wysiłku.Często będę do tej kawowej słodkości powracać ponownie ją przygotowując.
Składniki:
- 200g jogurtu greckiego
- 2,5 łyżeczki brązowego cukru
- 2 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej
- 1,5 łyżki ciepłej wody
Wykonanie:
Do jednej szklanki przełożyłam jogurt grecki,a w drugiej szklance przesypany brązowy cukier i kawę rozpuszczalną dokładnie rozmieszałam z ciepłą wodą.
Przelałam słodką,kawową,płynną mieszankę do jogurtu i całość bardzo energicznie,ręcznie rozmieszałam.
Powstały jogurt można chwilkę schłodzić przed zjedzeniem, podaniem,ale można go zjeść od razu,bo jest gotowy zaraz po przygotowaniu.Jogurt jest bardzo kremowy,intensywnie kawowy i ma przyjemny,mleczno brązowy kolor.
Lubię kupcze jogurty kawowe,ale ten jest od nich lepszy, zdecydowanie je przebija-zarówno ze względu na smak,jak i konsystencję.A ponadto zrobiony domowym sposobem daje większą frajdę,że zamiast coś gotowego kupić to można to zrobić samemu i efekt też jest bardzo zadowalający.Jest świetną propozycją zarówno na przekąskę,jak i w ramach lekkiego deseru.Można go bardziej dosłodzić,jeśli ktoś woli bardziej słodkie smaki. Można też go urozmaicić podając go z biszkoptami,czy waflowymi rurkami i np.owocami,czekoladową posypką i wtedy przybierze zdecydowanie formę nieco bardziej wytwornego deseru.Także kolejny raz udało się przygotować coś pysznego w ekspresowym tempie i przy minimum wysiłku.Często będę do tej kawowej słodkości powracać ponownie ją przygotowując.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)