piątek, 12 kwietnia 2013

Jajko sadzone w parówkowym sercu.

Kolejna wariacja z jajkiem w roli głównej.Następna,nowa odsłona sadzonego jaja tym razem w duecie z mięsnym towarzystwem w postaci parówki(powszechnie uznawanej za niezdrową,badziewną i nafaszerowaną nie wiadomo czym).Ale,że ja od czasu do czasu lubię wsunąć coś uchodzącego,kwalifikowanego jako niezbyt wartościowe i mało korzystne dla zdrowia to zdecydowałam się wypróbować ową jajeczno-parówkową kompozycję.I nawet jeśli było dość niezdrowo,to przynajmniej bardzo smacznie.
Składniki:

- 1 parówka
- 1 jajko
- olej
- sól ziołowa
- pieprz biały
- lubczyk
- czosnek granulowany

Wykonanie:

Parówkę przekroiłam na pół wzdłuż.


Spięłam jej końce w miejscach przekrojenia wykałaczką.


Na patelni rozgrzałam olej.Położyłam na patelnię parówkowe serduszko i chwilkę je podsmażałam.Następnie przekręciłam je na drugą stronę i od razu wbiłam do jego środka jajko.Wbite jajko posypałam przyprawami(odrobiną soli i białego pieprzu i większą dawką granulowanego czosnku i lubczyku).


Przykryłam patelnię pokrywką i podsmażałam jajko w parówce jeszcze przez moment,aż było gotowe,aż się "ścięło",przestało być surowe i lejące.

Wyszło nie dość,że smacznie to i bardzo przyjemnie pod względem wizualnym.Taka mała,śniadaniowa wariacja,fantazja kuchenna. Jedzenie bardzo proste w wykonaniu,a przygotowując taki posiłek dla kogoś można go miło zaskoczyć i wywołać u niego uśmiech.Ten jajeczny wytwór jest bardzo sycący,połączenie jajka i parówki z pewnością nasyci i doda energii. 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Owsiane ciasteczka z suszoną śliwką.

Czasami ma się ochotę na coś słodkiego-w moim przypadku to nieustannie ma się ochotę na owe słodkie.A zawsze więcej jest satysfakcji,przynajmniej ja tak mam,z posiłku,czy wypieku zrobionego samodzielnie,niżeli zakupionego w sklepie.Szczególnie lubię domowe wypieki,ciasteczka są świetną formą,by zagłuszyć chrapkę na coś słodkiego-poręczne,drobne,smakowite przyjemności.A dodatkowo fajnie jest jak owa słodkość nie jest tylko dostarczycielem cukru,słodyczy,a można jej jeszcze przypisać również inne walory.Myślę,że jest tak w przypadku owsianych ciasteczek,które można potraktować jako zdrowszą słodycz,a nie jedynie puste kalorie.

Składniki:

- 150g margaryny
- 200g cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 2 jajka
- 200g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 100g płatków owsianych
- 1 czubata łyżka otrąb żytnich
- 100g suszonych śliwek

Miękką margarynę zmiksowałam z cukrem,cukrem waniliowym,jajkami, płatkami owsianymi i z otrębami.


Po chwili do wszystkich połączonych składników dodałam mąkę oraz proszek do pieczenia i dalej wszystko razem miksowałam.


Na samym końcu dodałam rozdrobnione suszone śliwki i jeszcze jedynie przez chwilę wszystko ucierałam.


Brałam trochę powstałej masy,robiłam z niej kulkę i spłaszczałam,układałam na piekarnikowej blaszce wyścielonej papierem do pieczenia.Dobrze jest robić między ciastkami odstępy,bo trochę urosną(ale nie jakoś kolosalnie dużo).


Piekłam ciasteczka przez około 10 minut w temperaturze 190stopni.
Po upieczeniu przekładałam ciasteczka,z każdej partii pieczenia, na kratkę do wystygnięcia.


Zaraz po wyjęciu z piekarnika ciastka wydają się być miękkie, niedopieczone,surowe,jednak jest to złudne wrażenie.Wystarczy im moment poza piekarnikiem i już twardnieją.
Ciastek wyszło naprawdę sporo-ale mimo dużej ilości szybko zniknęły,długo nie pobyły.Są półkruche w konsystencji i chrupią za sprawą płatków owsianych.


Ciasteczka zarówno dostarczą słodyczy,jak i są pożywne, wartościowe.Są świetnym wspomagaczem trawienia,bo za sprawą zawartych w nich składników mając na myśli głownie płatki owsiane,otręby i suszoną śliwkę,usprawniają,wpływają korzystnie na trawienie.Także są to ciasteczka,które można by porównać,że są niczym dwie pieczenie upieczone na jednym ruszcie-bo są i słodkie i zdrowe,odżywcze.Polecam je zarówno do kawy,jak i solidnej szklanki mleka,w każdym zestawie,w każdej odsłonie świetnie smakują,dobrze się sprawdzają.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Schabowy w panierce z płatków owsianych z nutką szałwii.

Postanowiłam zaserwować schaboszczaka w wersji nieco zdrowszej od tradycyjnej formy kotleta schabowego.A co takiego ma niby wpłynąć na jego stanie się,uznanie za zdrowszą opcję? A mianowicie panierka.Zamiast panierki z bułki tartej wybrałam do obtoczenia kotleta płatki owsiane mając nadzieję, to wpłynie na to,że będzie on mniej niezdrowy,a bardziej wartościowy,pożywny i chociaż trochę zjedzenie owego schaboszczaka "zrehabilituje", sprawi,że będzie można mieć po jego pochłonięciu mniejsze wyrzuty sumienia.

Składniki:

- 1 plaster schabu
- 1 jajko
- płatki owsiane(górskie)
- szałwia cięta
- sól ziołowa
- pieprz cytrynowy
- oliwa z oliwek

Wykonanie:

Płat schabu rozbiłam tłuczkiem.Oprószyłam kotleta z obu stron solą ziołową i pieprzem cytrynowym.


Jajko wbiłam do miseczki,dosypałam do niego trochę szałwii i wszystko razem rozbełtałam.


Przyprawionego kotleta obtoczyłam w jajku z szałwią,a następnie panierowałam go z obu stron w płatkach owsianych.



Smażyłam kotleta z obu stron na patelni z rozgrzaną oliwą z oliwek na niedużym ogniu.



Kotlet przyjemnie pachnie i jest chrupiący,smakowity w konsumpcji.Szałwia dodaje ziołowego akcentu,aromatu.Dobrze również sprawdziła się sól ziołowa i pieprz cytrynowy jako doprawienie,pozytywnie wpłynęły na walory smakowe,dodały wyrazistości.Myślę,że ta forma panierki w postaci płatków to nieco zdrowsza opcja niżeli tradycyjna otoczka kotleta schabowego z bułki tartej,a z pewnością jest to ciekawa alternatywa,inna odsłona schaboszczaka.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Drink "Szarlotka".

Bardzo lubię ciasto szarotkę,obojętnie w jakiej wersji,czy w cieście kruchym,czy miękkim,biszkoptowym,czy z całymi jabłkami,czy papką,jabłkowym przecierem,bez różnicy,zawsze mi smakuje,nawet z zakalcem.Ogólnie lubię jabłka i produkty z jabłek zrobione,czy do picia,czy jedzenia.Tym razem zafundowałam sobie szarlotkę w wersji płynnej,znacząco różniącą się formą od typowej szarlotki,jednak trunek,który sporządziłam w dalszym ciągu i aromatem i smakiem zdecydowanie jest szarlotkowy,definitywnie z tym ciastem się kojarzący.Zastrzegam,iż jest to mikstura jedynie dla dorosłych,osób mogących poszczycić się pięknym zdjęciem w dowodzie osobistym.

Składniki:

- 150ml soku jabłkowego
- 2 kieliszki żubrówki(wódki z trawą)
- szczypta cynamonu

Wykonanie:

Do szklanki wlałam sok jabłkowy.Do soku dolałam żubrówkę. Dosypałam do płynnej zawartości szklanki szczyptę cynamonu. Zamieszałam wszystko i gotowe.



Można dodać do drinka kostki lodu-ja z tego zrezygnowałam, ponieważ miałam dobrze schłodzony sok i nie chciałam też rozcieńczać smaku drinka.

Połączenie wszystkich trzech składników niezbędnych do wykonania owego drinka jest fenomenalne,wątpię,by udało się uzyskać tak dobry smak wymieniając którykolwiek z komponentów,czy choćby zmieniając rodzaj alkoholu tutaj użytego.Wszystkie składniki świetnie się komponują,uzupełniają.Drink ma subtelny smak,alkohol jest wyczuwalny jedynie lekko,wiodącym smakiem jest smak jabłka i cynamonu,czyli po prostu smak szarlotki.Trunek jest aromatyczny, kusi i zapachem i smakiem,przyjemnie się go sączy.Jest bardzo szarlotkowy,mocno kojarzy się ze smakiem szarlotki,jest zatem ciekawą i smakowitą kompozycją,dla tych,którzy szarlotkę uwielbiają,a myślę,że mało jest takich osób,które za owym szarlotkowym smakiem nie przepadają.

sobota, 6 kwietnia 2013

Placki z ugotowanych ziemniaków i fety.

Robiłam te placki jeszcze przed świętami,tylko jakoś się nie składało,żeby je opisać i wrzucić,bo śladu po nich już dawno nie ma.Przepis pochodzi z takiej małej gazetki z nadesłanymi przepisami czytelników,ja sobie owy przepis nieco zmodyfikowałam na własne potrzeby,pod nasze domowe upodobania smakowe,głównie kombinując w kwestii przypraw.

Składniki:

- 1 kg ziemniaków
- 1 opakowanie(270g)sera fety
- 1 duża cebula
- 2 łyżki mąki plus mąka do obtaczania placków
- 2 jajka
- olej
- sól
- chili
- czosnek granulowany
- oregano
- gałka muszkatołowa

Wykonanie:

Ziemniaki ugotowałam w lekko osolonej wodzie.Odcedzone ziemniaki utłukłam tłuczkiem.Przestudzone ziemniaki przełożyłam do miski i dodałam do nich pokrojoną w kostkę cebulę oraz rozkruszoną fetę.


Następnie do ziemniaków,cebuli i fety dodałam mąkę,jajka i przyprawy(wszystkie wymienione w składnikach za wyjątkiem soli,nie żałowałam czosnku granulowanego i oregano,a gałki i chili dodałam po szczypcie).


Wszystkie składniki dokładnie ręcznie wymieszałam.


Brałam trochę powstałej masy i spłaszczałam ją formując placek. Zrobiony placek obtaczałam z obu stron w mące.


Smażyłam placki na rozgrzanym oleju,na niedużym płomieniu z obu stron.



Można odsączyć placki z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Z tej porcji składników wyszła naprawdę spora ilość placków. Placki znacząco różnią się zarówno w smaku,jak i w konsystencji od tradycyjnych placków ziemniaczanych.Są miękkie,chrupiąca w nich jest jedynie cebulka.Ich smak jest bardzo przyjemny, wyrazisty,są na tyle doprawione i smaczne same w sobie,że nie potrzebują towarzystwa sosów,czy innych dodatków,aby się nimi zajadać.Są bardzo sycące.I fakt,że są też dość kaloryczne,ale na swoje usprawiedliwienie mam to,że robiłam je w trakcie przedświątecznych porządków,a podczas nich ganianiny było co niemiara,więc migiem zostały spalone.

piątek, 5 kwietnia 2013

Mleczny koktajl cappuccino z kiwi.

Po świątecznym obżarstwie,przejedzeniu chce się czegoś,organizm zdecydowanie domaga się lżejszych posiłków,lekkich dań i przekąsek.Poza tym mimo,że wiosna idzie i dotrzeć nie może i w związku z tym jeszcze można ukryć fałdki i muffinowe„wałeczki” pod kurtką to jednak data w kalendarzu,rześkie powietrze i poranny,żwawy śpiew ptaków przypominają o tym,że wiosna się zbliża i w końcu dotrze i trzeba będzie pozrzucać z siebie te wszystkie ciepłe kurty i swetrzyska i wypadałoby do tego czasu jakoś się ogarnąć,wejść w fit konwencję i przestawić się na lżejsze pożywienie,zacząć zrzucać już trochę nadprogramowych kilogramów,które się przytuliły do sylwetki podczas zimy.Zatem w ramach czegoś lekkiego dzisiaj koktajl z owocem,a te są dobre na wszystko(zdrowe,słodkie,smaczne),a że osobiście uwielbiam kawę w każdej postaci to w koktajlu postanowiłam przemycić i kawowy akcent poprzez dodatek cappuccino.

 Składniki: 

- 2 kiwi
- 300ml mleka(dodałam mleko 3,2%tłuszczu)
- 3 łyżeczki cukru trzcinowego
- 2 łyżeczki cappuccino(waniliowego)

Wykonanie:

Mleko podgrzałam w mikrofalówce(można też na gazie w rondelku,ale ja skorzystałam z mikrofali).Do kubka wsypałam cappuccino oraz cukier trzcinowy i zalałam to ciepłym,przed chwilą co podgrzanym mlekiem.



Zalaną mieszankę zamieszałam i owe,zaparzone,mleczne cappuccino odstawiłam na jakiś czas(około godziny)do ostygnięcia.
Gdy mleczne cappuccino było już chłodne to obrane kiwi pokroiłam na mniejsze kawałki i wrzuciłam je do plastikowego pojemnika,po czym zalałam je wcześniej przygotowanym cappuccino.



Wszystko(kiwi z dodatkiem cappuccino)zmiksowałam blenderem.


Gdy wszystkie składniki się już upłynniły przelałam koktajl do szklanki. 

Wyszedł mi taki zielony napój a'la koktajl Shreka naprawdę bardzo dobry w smaku.Koktajl jest na tyle płynny,nie zawiesisty,że można go swobodnie sączyć przez słomkę.Jest on bardzo orzeźwiający i lekki, dostarcza trochę słodyczy,ma przyjemną kawową nutę z waniliowym tonem,która nadaje bardzo ciekawy posmak całości.Ogólnie wszystkie składniki bardzo smakowicie się skomponowały.Jest to ciekawa alternatywa dla owocowego koktajlu,jak i kawowych napojów w wersji na zimno.Z pewnością jeszcze nie raz przygotuję taki koktajl,prawdopodobnie próbując także łączyć cappuccino z innymi owocami.Co jest bardzo ważne odnośnie tego koktajlu to to,że należy wypijać go zaraz po przygotowaniu,na świeżo,gdyż za sprawą kiwi,gdy dłuższy czas postoi może zrobić się gorzki.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Pomidory i mozzarella z suszoną bazylią.

Faza na włoskie smaki trwa w najlepsze.W dużej mierze przyczyną tego jest to,że lubię,smakowo bardzo odpowiadają mi potrawy,przekąski czerpiące z,nawiązujące do kuchni włoskiej.A poniekąd powodem jest to,że zima się dalej panoszy za oknem,więc włoskie smaki są tak w ramach dostarczenia sobie odrobiny słonecznej Italii na talerzu,poprzez przyjemnie kojarzące się aromaty,jedzeniowe widoki i smaki.Także dla poprawy nastroju,rozweselenia się,przegonienia zimowej apatii zajadam się pomidorami z mozzarellą i z bazyliową polewką i słucham Erosa Ramazzotti i Zucchero ;).

Składniki:

- 2 średnie pomidory
- 1 kula mozzarelli(125g)
- 2 łyżki przegotowanej wody
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka octu balsamicznego
- suszona bazylia
- sól
- pieprz czarny mielony

Wykonanie:

Pomidory i mozzarellę pokroić w plastry.


W szklance zmieszać wodę,oliwę z oliwek i ocet balsamiczny z solidną dawką suszonej bazylii.


Pomidory i ser ułożyć w rządku starając się na przemian przeplatać pomidora z mozzarellą.Ułożone składniki posolić i oprószyć pieprzem.Następnie wszystko polać po wierzchu wcześniej rozmieszanym w szklance"roztworem",miksturą z oliwy,octu,wody i bazylii.

I można się zajadać i to bezkarnie,bo nie jest to kaloryczna przekąska.Jest to lekkostrawna przegryzka,która świetnie zaspokoi i głód i chęć na coś dobrze doprawionego,a w boczki nam raczej nie pójdzie.