Kolejna wariacja z jajkiem w roli głównej.Następna,nowa odsłona sadzonego jaja tym razem w duecie z mięsnym towarzystwem w postaci parówki(powszechnie uznawanej za niezdrową,badziewną i nafaszerowaną nie wiadomo czym).Ale,że ja od czasu do czasu lubię wsunąć coś uchodzącego,kwalifikowanego jako niezbyt wartościowe i mało korzystne dla zdrowia to zdecydowałam się wypróbować ową jajeczno-parówkową kompozycję.I nawet jeśli było dość niezdrowo,to przynajmniej bardzo smacznie.
Składniki:
- 1 parówka
- 1 jajko
- olej
- sól ziołowa
- pieprz biały
- lubczyk
- czosnek granulowany
Wykonanie:
Parówkę przekroiłam na pół wzdłuż.
Spięłam jej końce w miejscach przekrojenia wykałaczką.
Na patelni rozgrzałam olej.Położyłam na patelnię parówkowe serduszko i chwilkę je podsmażałam.Następnie przekręciłam je na drugą stronę i od razu wbiłam do jego środka jajko.Wbite jajko posypałam przyprawami(odrobiną soli i białego pieprzu i większą dawką granulowanego czosnku i lubczyku).
Przykryłam patelnię pokrywką i podsmażałam jajko w parówce jeszcze przez moment,aż było gotowe,aż się "ścięło",przestało być surowe i lejące.
Wyszło nie dość,że smacznie to i bardzo przyjemnie pod względem wizualnym.Taka mała,śniadaniowa wariacja,fantazja kuchenna. Jedzenie bardzo proste w wykonaniu,a przygotowując taki posiłek dla kogoś można go miło zaskoczyć i wywołać u niego uśmiech.Ten jajeczny wytwór jest bardzo sycący,połączenie jajka i parówki z pewnością nasyci i doda energii.
W przypadku chęci kontaktu z moją skromną osobą jestem uchwytna poprzez adres e - mailowy : nogawkuchni@gmail.com
piątek, 12 kwietnia 2013
czwartek, 11 kwietnia 2013
Owsiane ciasteczka z suszoną śliwką.
Czasami ma się ochotę na coś słodkiego-w moim przypadku to nieustannie ma się ochotę na owe słodkie.A zawsze więcej jest satysfakcji,przynajmniej ja tak mam,z posiłku,czy wypieku zrobionego samodzielnie,niżeli zakupionego w sklepie.Szczególnie lubię domowe wypieki,ciasteczka są świetną formą,by zagłuszyć chrapkę na coś słodkiego-poręczne,drobne,smakowite przyjemności.A dodatkowo fajnie jest jak owa słodkość nie jest tylko dostarczycielem cukru,słodyczy,a można jej jeszcze przypisać również inne walory.Myślę,że jest tak w przypadku owsianych ciasteczek,które można potraktować jako zdrowszą słodycz,a nie jedynie puste kalorie.
Składniki:
- 150g margaryny
- 200g cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 2 jajka
- 200g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 100g płatków owsianych
- 1 czubata łyżka otrąb żytnich
- 100g suszonych śliwek
Miękką margarynę zmiksowałam z cukrem,cukrem waniliowym,jajkami, płatkami owsianymi i z otrębami.
Po chwili do wszystkich połączonych składników dodałam mąkę oraz proszek do pieczenia i dalej wszystko razem miksowałam.
Na samym końcu dodałam rozdrobnione suszone śliwki i jeszcze jedynie przez chwilę wszystko ucierałam.
Brałam trochę powstałej masy,robiłam z niej kulkę i spłaszczałam,układałam na piekarnikowej blaszce wyścielonej papierem do pieczenia.Dobrze jest robić między ciastkami odstępy,bo trochę urosną(ale nie jakoś kolosalnie dużo).
Piekłam ciasteczka przez około 10 minut w temperaturze 190stopni.
Po upieczeniu przekładałam ciasteczka,z każdej partii pieczenia, na kratkę do wystygnięcia.
Zaraz po wyjęciu z piekarnika ciastka wydają się być miękkie, niedopieczone,surowe,jednak jest to złudne wrażenie.Wystarczy im moment poza piekarnikiem i już twardnieją.
Ciastek wyszło naprawdę sporo-ale mimo dużej ilości szybko zniknęły,długo nie pobyły.Są półkruche w konsystencji i chrupią za sprawą płatków owsianych.
Ciasteczka zarówno dostarczą słodyczy,jak i są pożywne, wartościowe.Są świetnym wspomagaczem trawienia,bo za sprawą zawartych w nich składników mając na myśli głownie płatki owsiane,otręby i suszoną śliwkę,usprawniają,wpływają korzystnie na trawienie.Także są to ciasteczka,które można by porównać,że są niczym dwie pieczenie upieczone na jednym ruszcie-bo są i słodkie i zdrowe,odżywcze.Polecam je zarówno do kawy,jak i solidnej szklanki mleka,w każdym zestawie,w każdej odsłonie świetnie smakują,dobrze się sprawdzają.
Składniki:
- 150g margaryny
- 200g cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 2 jajka
- 200g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 100g płatków owsianych
- 1 czubata łyżka otrąb żytnich
- 100g suszonych śliwek
Miękką margarynę zmiksowałam z cukrem,cukrem waniliowym,jajkami, płatkami owsianymi i z otrębami.
Po chwili do wszystkich połączonych składników dodałam mąkę oraz proszek do pieczenia i dalej wszystko razem miksowałam.
Na samym końcu dodałam rozdrobnione suszone śliwki i jeszcze jedynie przez chwilę wszystko ucierałam.
Brałam trochę powstałej masy,robiłam z niej kulkę i spłaszczałam,układałam na piekarnikowej blaszce wyścielonej papierem do pieczenia.Dobrze jest robić między ciastkami odstępy,bo trochę urosną(ale nie jakoś kolosalnie dużo).
Piekłam ciasteczka przez około 10 minut w temperaturze 190stopni.
Po upieczeniu przekładałam ciasteczka,z każdej partii pieczenia, na kratkę do wystygnięcia.
Zaraz po wyjęciu z piekarnika ciastka wydają się być miękkie, niedopieczone,surowe,jednak jest to złudne wrażenie.Wystarczy im moment poza piekarnikiem i już twardnieją.
Ciastek wyszło naprawdę sporo-ale mimo dużej ilości szybko zniknęły,długo nie pobyły.Są półkruche w konsystencji i chrupią za sprawą płatków owsianych.
Ciasteczka zarówno dostarczą słodyczy,jak i są pożywne, wartościowe.Są świetnym wspomagaczem trawienia,bo za sprawą zawartych w nich składników mając na myśli głownie płatki owsiane,otręby i suszoną śliwkę,usprawniają,wpływają korzystnie na trawienie.Także są to ciasteczka,które można by porównać,że są niczym dwie pieczenie upieczone na jednym ruszcie-bo są i słodkie i zdrowe,odżywcze.Polecam je zarówno do kawy,jak i solidnej szklanki mleka,w każdym zestawie,w każdej odsłonie świetnie smakują,dobrze się sprawdzają.
wtorek, 9 kwietnia 2013
Schabowy w panierce z płatków owsianych z nutką szałwii.
Postanowiłam zaserwować schaboszczaka w wersji nieco zdrowszej od tradycyjnej formy kotleta schabowego.A co takiego ma niby wpłynąć na jego stanie się,uznanie za zdrowszą opcję? A mianowicie panierka.Zamiast panierki z bułki tartej wybrałam do obtoczenia kotleta płatki owsiane mając nadzieję,iż to wpłynie na to,że będzie on mniej niezdrowy,a bardziej wartościowy,pożywny i chociaż trochę zjedzenie owego schaboszczaka "zrehabilituje", sprawi,że będzie można mieć po jego pochłonięciu mniejsze wyrzuty sumienia.
Składniki:
- 1 plaster schabu
- 1 jajko
- płatki owsiane(górskie)
- szałwia cięta
- sól ziołowa
- pieprz cytrynowy
- oliwa z oliwek
Wykonanie:
Płat schabu rozbiłam tłuczkiem.Oprószyłam kotleta z obu stron solą ziołową i pieprzem cytrynowym.
Jajko wbiłam do miseczki,dosypałam do niego trochę szałwii i wszystko razem rozbełtałam.
Przyprawionego kotleta obtoczyłam w jajku z szałwią,a następnie panierowałam go z obu stron w płatkach owsianych.
Smażyłam kotleta z obu stron na patelni z rozgrzaną oliwą z oliwek na niedużym ogniu.
Kotlet przyjemnie pachnie i jest chrupiący,smakowity w konsumpcji.Szałwia dodaje ziołowego akcentu,aromatu.Dobrze również sprawdziła się sól ziołowa i pieprz cytrynowy jako doprawienie,pozytywnie wpłynęły na walory smakowe,dodały wyrazistości.Myślę,że ta forma panierki w postaci płatków to nieco zdrowsza opcja niżeli tradycyjna otoczka kotleta schabowego z bułki tartej,a z pewnością jest to ciekawa alternatywa,inna odsłona schaboszczaka.
Składniki:
- 1 plaster schabu
- 1 jajko
- płatki owsiane(górskie)
- szałwia cięta
- sól ziołowa
- pieprz cytrynowy
- oliwa z oliwek
Wykonanie:
Płat schabu rozbiłam tłuczkiem.Oprószyłam kotleta z obu stron solą ziołową i pieprzem cytrynowym.
Jajko wbiłam do miseczki,dosypałam do niego trochę szałwii i wszystko razem rozbełtałam.
Przyprawionego kotleta obtoczyłam w jajku z szałwią,a następnie panierowałam go z obu stron w płatkach owsianych.
Smażyłam kotleta z obu stron na patelni z rozgrzaną oliwą z oliwek na niedużym ogniu.
Kotlet przyjemnie pachnie i jest chrupiący,smakowity w konsumpcji.Szałwia dodaje ziołowego akcentu,aromatu.Dobrze również sprawdziła się sól ziołowa i pieprz cytrynowy jako doprawienie,pozytywnie wpłynęły na walory smakowe,dodały wyrazistości.Myślę,że ta forma panierki w postaci płatków to nieco zdrowsza opcja niżeli tradycyjna otoczka kotleta schabowego z bułki tartej,a z pewnością jest to ciekawa alternatywa,inna odsłona schaboszczaka.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Drink "Szarlotka".
Bardzo lubię ciasto szarotkę,obojętnie w jakiej wersji,czy w cieście kruchym,czy miękkim,biszkoptowym,czy z całymi jabłkami,czy papką,jabłkowym przecierem,bez różnicy,zawsze mi smakuje,nawet z zakalcem.Ogólnie lubię jabłka i produkty z jabłek zrobione,czy do picia,czy jedzenia.Tym razem zafundowałam sobie szarlotkę w wersji płynnej,znacząco różniącą się formą od typowej szarlotki,jednak trunek,który sporządziłam w dalszym ciągu i aromatem i smakiem zdecydowanie jest szarlotkowy,definitywnie z tym ciastem się kojarzący.Zastrzegam,iż jest to mikstura jedynie dla dorosłych,osób mogących poszczycić się pięknym zdjęciem w dowodzie osobistym.
Składniki:
- 150ml soku jabłkowego
- 2 kieliszki żubrówki(wódki z trawą)
- szczypta cynamonu
Wykonanie:
Do szklanki wlałam sok jabłkowy.Do soku dolałam żubrówkę. Dosypałam do płynnej zawartości szklanki szczyptę cynamonu. Zamieszałam wszystko i gotowe.
Można dodać do drinka kostki lodu-ja z tego zrezygnowałam, ponieważ miałam dobrze schłodzony sok i nie chciałam też rozcieńczać smaku drinka.
Połączenie wszystkich trzech składników niezbędnych do wykonania owego drinka jest fenomenalne,wątpię,by udało się uzyskać tak dobry smak wymieniając którykolwiek z komponentów,czy choćby zmieniając rodzaj alkoholu tutaj użytego.Wszystkie składniki świetnie się komponują,uzupełniają.Drink ma subtelny smak,alkohol jest wyczuwalny jedynie lekko,wiodącym smakiem jest smak jabłka i cynamonu,czyli po prostu smak szarlotki.Trunek jest aromatyczny, kusi i zapachem i smakiem,przyjemnie się go sączy.Jest bardzo szarlotkowy,mocno kojarzy się ze smakiem szarlotki,jest zatem ciekawą i smakowitą kompozycją,dla tych,którzy szarlotkę uwielbiają,a myślę,że mało jest takich osób,które za owym szarlotkowym smakiem nie przepadają.
Składniki:
- 150ml soku jabłkowego
- 2 kieliszki żubrówki(wódki z trawą)
- szczypta cynamonu
Wykonanie:
Do szklanki wlałam sok jabłkowy.Do soku dolałam żubrówkę. Dosypałam do płynnej zawartości szklanki szczyptę cynamonu. Zamieszałam wszystko i gotowe.
Można dodać do drinka kostki lodu-ja z tego zrezygnowałam, ponieważ miałam dobrze schłodzony sok i nie chciałam też rozcieńczać smaku drinka.
Połączenie wszystkich trzech składników niezbędnych do wykonania owego drinka jest fenomenalne,wątpię,by udało się uzyskać tak dobry smak wymieniając którykolwiek z komponentów,czy choćby zmieniając rodzaj alkoholu tutaj użytego.Wszystkie składniki świetnie się komponują,uzupełniają.Drink ma subtelny smak,alkohol jest wyczuwalny jedynie lekko,wiodącym smakiem jest smak jabłka i cynamonu,czyli po prostu smak szarlotki.Trunek jest aromatyczny, kusi i zapachem i smakiem,przyjemnie się go sączy.Jest bardzo szarlotkowy,mocno kojarzy się ze smakiem szarlotki,jest zatem ciekawą i smakowitą kompozycją,dla tych,którzy szarlotkę uwielbiają,a myślę,że mało jest takich osób,które za owym szarlotkowym smakiem nie przepadają.
sobota, 6 kwietnia 2013
Placki z ugotowanych ziemniaków i fety.
Robiłam te placki jeszcze przed świętami,tylko jakoś się nie składało,żeby je opisać i wrzucić,bo śladu po nich już dawno nie ma.Przepis pochodzi z takiej małej gazetki z nadesłanymi przepisami czytelników,ja sobie owy przepis nieco zmodyfikowałam na własne potrzeby,pod nasze domowe upodobania smakowe,głównie kombinując w kwestii przypraw.
Składniki:
- 1 kg ziemniaków
- 1 opakowanie(270g)sera fety
- 1 duża cebula
- 2 łyżki mąki plus mąka do obtaczania placków
- 2 jajka
- olej
- sól
- chili
- czosnek granulowany
- oregano
- gałka muszkatołowa
Wykonanie:
Ziemniaki ugotowałam w lekko osolonej wodzie.Odcedzone ziemniaki utłukłam tłuczkiem.Przestudzone ziemniaki przełożyłam do miski i dodałam do nich pokrojoną w kostkę cebulę oraz rozkruszoną fetę.
Następnie do ziemniaków,cebuli i fety dodałam mąkę,jajka i przyprawy(wszystkie wymienione w składnikach za wyjątkiem soli,nie żałowałam czosnku granulowanego i oregano,a gałki i chili dodałam po szczypcie).
Wszystkie składniki dokładnie ręcznie wymieszałam.
Brałam trochę powstałej masy i spłaszczałam ją formując placek. Zrobiony placek obtaczałam z obu stron w mące.
Smażyłam placki na rozgrzanym oleju,na niedużym płomieniu z obu stron.
Można odsączyć placki z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Z tej porcji składników wyszła naprawdę spora ilość placków. Placki znacząco różnią się zarówno w smaku,jak i w konsystencji od tradycyjnych placków ziemniaczanych.Są miękkie,chrupiąca w nich jest jedynie cebulka.Ich smak jest bardzo przyjemny, wyrazisty,są na tyle doprawione i smaczne same w sobie,że nie potrzebują towarzystwa sosów,czy innych dodatków,aby się nimi zajadać.Są bardzo sycące.I fakt,że są też dość kaloryczne,ale na swoje usprawiedliwienie mam to,że robiłam je w trakcie przedświątecznych porządków,a podczas nich ganianiny było co niemiara,więc migiem zostały spalone.
Składniki:
- 1 kg ziemniaków
- 1 opakowanie(270g)sera fety
- 1 duża cebula
- 2 łyżki mąki plus mąka do obtaczania placków
- 2 jajka
- olej
- sól
- chili
- czosnek granulowany
- oregano
- gałka muszkatołowa
Wykonanie:
Ziemniaki ugotowałam w lekko osolonej wodzie.Odcedzone ziemniaki utłukłam tłuczkiem.Przestudzone ziemniaki przełożyłam do miski i dodałam do nich pokrojoną w kostkę cebulę oraz rozkruszoną fetę.
Następnie do ziemniaków,cebuli i fety dodałam mąkę,jajka i przyprawy(wszystkie wymienione w składnikach za wyjątkiem soli,nie żałowałam czosnku granulowanego i oregano,a gałki i chili dodałam po szczypcie).
Wszystkie składniki dokładnie ręcznie wymieszałam.
Brałam trochę powstałej masy i spłaszczałam ją formując placek. Zrobiony placek obtaczałam z obu stron w mące.
Smażyłam placki na rozgrzanym oleju,na niedużym płomieniu z obu stron.
Można odsączyć placki z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Z tej porcji składników wyszła naprawdę spora ilość placków. Placki znacząco różnią się zarówno w smaku,jak i w konsystencji od tradycyjnych placków ziemniaczanych.Są miękkie,chrupiąca w nich jest jedynie cebulka.Ich smak jest bardzo przyjemny, wyrazisty,są na tyle doprawione i smaczne same w sobie,że nie potrzebują towarzystwa sosów,czy innych dodatków,aby się nimi zajadać.Są bardzo sycące.I fakt,że są też dość kaloryczne,ale na swoje usprawiedliwienie mam to,że robiłam je w trakcie przedświątecznych porządków,a podczas nich ganianiny było co niemiara,więc migiem zostały spalone.
piątek, 5 kwietnia 2013
Mleczny koktajl cappuccino z kiwi.
Po świątecznym obżarstwie,przejedzeniu chce się
czegoś,organizm zdecydowanie domaga się lżejszych posiłków,lekkich dań i
przekąsek.Poza tym mimo,że wiosna idzie i dotrzeć nie może i w związku z tym jeszcze można ukryć fałdki
i muffinowe„wałeczki” pod kurtką to jednak data w kalendarzu,rześkie powietrze i poranny,żwawy
śpiew ptaków przypominają o tym,że wiosna się zbliża i w końcu dotrze i trzeba będzie
pozrzucać z siebie te wszystkie ciepłe kurty i swetrzyska i wypadałoby do tego
czasu jakoś się ogarnąć,wejść w fit konwencję i przestawić się na lżejsze pożywienie,zacząć zrzucać już trochę
nadprogramowych kilogramów,które się przytuliły do sylwetki podczas zimy.Zatem w ramach czegoś lekkiego dzisiaj koktajl z owocem,a te są dobre na wszystko(zdrowe,słodkie,smaczne),a że osobiście uwielbiam kawę w każdej postaci to w koktajlu postanowiłam przemycić i kawowy akcent poprzez dodatek cappuccino.
Wykonanie:
Mleko podgrzałam w mikrofalówce(można też na gazie w rondelku,ale ja skorzystałam z mikrofali).Do kubka wsypałam cappuccino oraz cukier trzcinowy i zalałam to ciepłym,przed chwilą co podgrzanym mlekiem.
Zalaną mieszankę zamieszałam i owe,zaparzone,mleczne cappuccino odstawiłam na jakiś czas(około godziny)do ostygnięcia.
Wszystko(kiwi z dodatkiem cappuccino)zmiksowałam blenderem.
Gdy wszystkie składniki się już upłynniły przelałam koktajl do szklanki.
Składniki:
- 2 kiwi
- 300ml mleka(dodałam mleko 3,2%tłuszczu)
- 3 łyżeczki cukru trzcinowego
- 2 łyżeczki cappuccino(waniliowego)
Mleko podgrzałam w mikrofalówce(można też na gazie w rondelku,ale ja skorzystałam z mikrofali).Do kubka wsypałam cappuccino oraz cukier trzcinowy i zalałam to ciepłym,przed chwilą co podgrzanym mlekiem.
Zalaną mieszankę zamieszałam i owe,zaparzone,mleczne cappuccino odstawiłam na jakiś czas(około godziny)do ostygnięcia.
Gdy mleczne cappuccino było już chłodne to obrane kiwi pokroiłam na mniejsze kawałki i wrzuciłam je do plastikowego pojemnika,po czym zalałam je wcześniej przygotowanym cappuccino.
Gdy wszystkie składniki się już upłynniły przelałam koktajl do szklanki.
Wyszedł mi taki zielony napój a'la koktajl Shreka naprawdę bardzo dobry w smaku.Koktajl jest na tyle płynny,nie zawiesisty,że można go swobodnie sączyć przez słomkę.Jest on bardzo orzeźwiający i lekki, dostarcza trochę słodyczy,ma przyjemną kawową nutę z waniliowym tonem,która nadaje bardzo ciekawy posmak całości.Ogólnie wszystkie składniki bardzo smakowicie się skomponowały.Jest to ciekawa alternatywa dla owocowego koktajlu,jak i kawowych napojów w wersji na zimno.Z pewnością jeszcze nie raz przygotuję taki koktajl,prawdopodobnie próbując także łączyć cappuccino z innymi owocami.Co jest bardzo ważne odnośnie tego koktajlu to to,że należy wypijać go zaraz po przygotowaniu,na świeżo,gdyż za sprawą kiwi,gdy dłuższy czas postoi może zrobić się gorzki.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Pomidory i mozzarella z suszoną bazylią.
Faza na włoskie smaki trwa w najlepsze.W dużej mierze przyczyną tego jest to,że lubię,smakowo bardzo odpowiadają mi potrawy,przekąski czerpiące z,nawiązujące do kuchni włoskiej.A poniekąd powodem jest to,że zima się dalej panoszy za oknem,więc włoskie smaki są tak w ramach dostarczenia sobie odrobiny słonecznej Italii na talerzu,poprzez przyjemnie kojarzące się aromaty,jedzeniowe widoki i smaki.Także dla poprawy nastroju,rozweselenia się,przegonienia zimowej apatii zajadam się pomidorami z mozzarellą i z bazyliową polewką i słucham Erosa Ramazzotti i Zucchero ;).
Składniki:
- 2 średnie pomidory
- 1 kula mozzarelli(125g)
- 2 łyżki przegotowanej wody
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka octu balsamicznego
- suszona bazylia
- sól
- pieprz czarny mielony
Wykonanie:
Pomidory i mozzarellę pokroić w plastry.
W szklance zmieszać wodę,oliwę z oliwek i ocet balsamiczny z solidną dawką suszonej bazylii.
Pomidory i ser ułożyć w rządku starając się na przemian przeplatać pomidora z mozzarellą.Ułożone składniki posolić i oprószyć pieprzem.Następnie wszystko polać po wierzchu wcześniej rozmieszanym w szklance"roztworem",miksturą z oliwy,octu,wody i bazylii.
I można się zajadać i to bezkarnie,bo nie jest to kaloryczna przekąska.Jest to lekkostrawna przegryzka,która świetnie zaspokoi i głód i chęć na coś dobrze doprawionego,a w boczki nam raczej nie pójdzie.
Składniki:
- 2 średnie pomidory
- 1 kula mozzarelli(125g)
- 2 łyżki przegotowanej wody
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka octu balsamicznego
- suszona bazylia
- sól
- pieprz czarny mielony
Wykonanie:
Pomidory i mozzarellę pokroić w plastry.
W szklance zmieszać wodę,oliwę z oliwek i ocet balsamiczny z solidną dawką suszonej bazylii.
Pomidory i ser ułożyć w rządku starając się na przemian przeplatać pomidora z mozzarellą.Ułożone składniki posolić i oprószyć pieprzem.Następnie wszystko polać po wierzchu wcześniej rozmieszanym w szklance"roztworem",miksturą z oliwy,octu,wody i bazylii.
I można się zajadać i to bezkarnie,bo nie jest to kaloryczna przekąska.Jest to lekkostrawna przegryzka,która świetnie zaspokoi i głód i chęć na coś dobrze doprawionego,a w boczki nam raczej nie pójdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)