W smakowitej paczce otrzymanej od Przysmaków Viands (http://przysmaki.pl/presta)znalazł się sok mandarynkowy.
Sok mandarynkowy"Jaffa Gold"jest produkowany w Izraelu,ma pojemność 1000ml.Sok nie jest rozcieńczony,nie powstał jako produkt z soku zagęszczonego,zawiera wyłącznie sok z mandarynek, bez dodatku wody,czy innych składników,ulepszaczy.Ta porcja soku została wyciśnięta z około 3 kg świeżych,dorodnych mandarynek, a następnie poddana pasteryzacji.100ml soku zawiera 45 kcal.Po otwarciu sok należy przechowywać w lodówce i spożyć w ciągu 3 dni.
Sok stanowczo przypadł mi do gustu.Ma wyrazisty smak,przyjemnie słodko-kwaśny,co jest przecież charakterystyczne dla mandarynki, cytrusowego owocu.Jest bardzo orzeźwiający.Sok intensywnie pachnie i ma mocny,nasycony kolor.W związku z tym,że jest zrobiony na bazie samych mandarynek to szklanka takiego soku to solidna dawka witamin i energii.Mandarynki zawierają masę witamin i różnorakich wartościowych składników mineralnych,warto zatem po nie sięgać, mandarynki chronią organizm przed różnorakimi schorzeniami,działają także oczyszczająco, zatem sok z mandarynek to istna bomba witalna dla naszego ciała i umysłu,a przy tym dawka świetnego smaku dla podniebienia.Dobrze jest pić taki naturalny sok zwłaszcza zimą,by wzmacniać odporność.Picie tego soku łączy przyjemne z pożytecznym,bo sok jest i bardzo smaczny i dobry dla zdrowia,korzystnie wpływający na samopoczucie i kondycję organizmu.
Zachęcam do zajrzenia na stronę Przysmaków Viands (http://przysmaki.pl/presta),skep posiada szeroką ofertę naturalnych soków w najróżniejszych smakach,jak i bogaty wybór innych produktów znakomitej jakości.
W przypadku chęci kontaktu z moją skromną osobą jestem uchwytna poprzez adres e - mailowy : nogawkuchni@gmail.com
wtorek, 4 lutego 2014
piątek, 31 stycznia 2014
Bezy.
Zostały mi białka od kruchego ciasta,które niedawno robiłam(po którym ślad już dawno zaginął).Nikt nie miał ochoty na białkową jajecznicę(chociaż myślę,że byłaby to całkiem pożywna propozycja).Postanowiłam zatem w jakiś produktywny sposób spożytkować owe posiadane białka.Z potrzeby produktywnego zużycia białek powstały domowe bezy.
Składniki:
- 4 białka
- 1 szklanka cukru
- szczypta soli
Wykonanie:
Białka przełożyłam do misy miksera i dodałam do nich odrobinę, małą szczyptę soli.Ubijałam białka mikserem na najwyższych obrotach aż do czasu powstania białej,sztywnej piany(czyli takiej standardowej piany,która po odwróceniu miski,w której się znajduje,do góry nogami nam nie wyleci).Gdy piana była już ubita stopniowo dodawałam do niej cukier dalej miksując,ale już na niedużych,mniejszych obrotach.
Gdy cały cukier był już dodany do piany,zmiksowany z ubitymi białkami blaszkę piekarnika wyścieliłam papierem do pieczenia. Nakładałam na blaszkę łyżką porcje słodkiej,białkowej piany nieco ją za pomocą owej łyżki rozmazując tworząc w ten sposób zakręcone bezy.
Piekarnik nastawiłam na 150 stopni.Wiem,że bezy można podpiekać w niższej temperaturze i to im nawet lepiej służy,ale mój gazowy piekarnik jako najniższą temperaturę posiada 150stopni,więc inaczej się nastawić nie dało.Zatem włożyłam surowe jeszcze bezy do piekarnika nagrzanego do 150stopni i podpiekałam je, podsuszałam przez 45 minut,a następnie trzymałam je jeszcze 10 minut w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami(bacznie pilnując,by zaciekawiony pies nie wsadził tam łba).
Z tej porcji składników wyszły dwie blaszki bez.Taka akuratna ilość.Bezy są kruche,chrupiące.Ja robiłam dość spore bezy,gdyby były mniejsze zapewne potrzebowałyby nieco mniej czasu na suszenie,podpiekanie w piekarniku.Były to moje pierwsze samodzielnie przygotowane bezy,trochę się ich obawiałam,niby proste,ale proste rzeczy najłatwiej schrz.... popsuć.Ale jestem zadowolona z efektu i chyba są przyzwoite w smaku,bo już niewiele ich zostało.Następnym razem bardziej się z tymi bezami pobawię i powyciskam je szprycą,rękawem,ale takie nakładane łyżką też nie są najgorsze. Podpięłam bezy pod kategorię ciasteczek,bo to w końcu takie małe,kruche wypieki,bezmączne,bez dodatku masła, margaryny.Bezy są świetne jak mamy ochotę na coś solidnie słodkiego,można je też smacznie wykorzystać we wszelakich deserach jako ozdoba,czy składnik(np.są świetne do wszelakich owocowych deserów ze śmietaną,jogurtem).Poza tym bezy wydały mi się adekwatnym deserem na tę porę roku-białe czapy bezowe niczym białe kopice śniegu,którego teraz na zewnątrz jest wręcz ogrom.Bezy to stanowczo jak dla mnie zimowo kojarzące się(z wizualnego powodu)słodkości.
Składniki:
- 4 białka
- 1 szklanka cukru
- szczypta soli
Wykonanie:
Białka przełożyłam do misy miksera i dodałam do nich odrobinę, małą szczyptę soli.Ubijałam białka mikserem na najwyższych obrotach aż do czasu powstania białej,sztywnej piany(czyli takiej standardowej piany,która po odwróceniu miski,w której się znajduje,do góry nogami nam nie wyleci).Gdy piana była już ubita stopniowo dodawałam do niej cukier dalej miksując,ale już na niedużych,mniejszych obrotach.
Gdy cały cukier był już dodany do piany,zmiksowany z ubitymi białkami blaszkę piekarnika wyścieliłam papierem do pieczenia. Nakładałam na blaszkę łyżką porcje słodkiej,białkowej piany nieco ją za pomocą owej łyżki rozmazując tworząc w ten sposób zakręcone bezy.
Piekarnik nastawiłam na 150 stopni.Wiem,że bezy można podpiekać w niższej temperaturze i to im nawet lepiej służy,ale mój gazowy piekarnik jako najniższą temperaturę posiada 150stopni,więc inaczej się nastawić nie dało.Zatem włożyłam surowe jeszcze bezy do piekarnika nagrzanego do 150stopni i podpiekałam je, podsuszałam przez 45 minut,a następnie trzymałam je jeszcze 10 minut w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami(bacznie pilnując,by zaciekawiony pies nie wsadził tam łba).
Z tej porcji składników wyszły dwie blaszki bez.Taka akuratna ilość.Bezy są kruche,chrupiące.Ja robiłam dość spore bezy,gdyby były mniejsze zapewne potrzebowałyby nieco mniej czasu na suszenie,podpiekanie w piekarniku.Były to moje pierwsze samodzielnie przygotowane bezy,trochę się ich obawiałam,niby proste,ale proste rzeczy najłatwiej schrz.... popsuć.Ale jestem zadowolona z efektu i chyba są przyzwoite w smaku,bo już niewiele ich zostało.Następnym razem bardziej się z tymi bezami pobawię i powyciskam je szprycą,rękawem,ale takie nakładane łyżką też nie są najgorsze. Podpięłam bezy pod kategorię ciasteczek,bo to w końcu takie małe,kruche wypieki,bezmączne,bez dodatku masła, margaryny.Bezy są świetne jak mamy ochotę na coś solidnie słodkiego,można je też smacznie wykorzystać we wszelakich deserach jako ozdoba,czy składnik(np.są świetne do wszelakich owocowych deserów ze śmietaną,jogurtem).Poza tym bezy wydały mi się adekwatnym deserem na tę porę roku-białe czapy bezowe niczym białe kopice śniegu,którego teraz na zewnątrz jest wręcz ogrom.Bezy to stanowczo jak dla mnie zimowo kojarzące się(z wizualnego powodu)słodkości.
czwartek, 30 stycznia 2014
Współpraca z Viands.
Dzięki propozycji firmy Wywar Interactive(firma marketingowa: http://wywar.eu)otrzymałam możliwość nawiązania współpracy z Internetowym Sklepem Delikatesowym "Przysmaki Viands" (http://przysmaki.pl/presta).Samodzielnie wybrałam produkty,które będę teraz testować,a wybór nie był łatwy,ponieważ na stronie Viands każdy artykuł wzbudza ciekawość,jest interesujący,chce się poznać jak każdy produkt smakuje,jaki ma aromat.Wybrałam 10 artykułów.
Produkty do testowania to:
- Kawa mielona Itaiana w puszce(250g)
- Biały ocet winny Toschi 7%(500ml)
- Ocet balsamiczny Linea Rossa(500ml)
- Sok z mandarynek(1000ml)
- Ekologiczne powidła z moreli(250g)
- Ketchup pomidorowy de luxe(220g)
- Mango w kawałach w zalewie w puszce(425g)
- Makaron Gnocco(250g)
- Ekologiczne musli de luxe(333g)
- Makaroniki migdałowe Amaretti w kartoniku(150g)
Produkty zamówiłam w poniedziałek(27.01.)po południu,a wczoraj(w środę 29.01.)już zostały dostarczone przez kuriera-szybciutko, mimo śnieżyc i wiatrzyska na dworze,nieciekawych warunków na drogach. Przesyłka była bardzo dobrze zabezpieczona,produkty były zapakowane w solidny karton,który wypełniony był dodatkowo w środku kawałkami styropianu,by produkty nie były narażone na jakiekolwiek uszkodzenia,dodatkowo szklane towary owinięte były w folię bąbelkową,która amortyzowała przed stłuczeniem.
Paczka ekspresowo dotarła,zatem przede mną wielkie testowanie, jestem ciekawa każdego produktu,część z nich będę degustowała bezpośrednio,a niektóre wykorzystam jako dodatek do różnych potraw(zwłaszcza ocet winny i balsamiczny,będą świetne do lekkich sałatek).
Firma Viands mieści się w Grójcu,w swojej ofercie posiada produkty z wielu kategorii-od słodyczy,soków,powideł,owoców w puszkach począwszy,przez różnorakie oleje,oliwy,octy,a na owocach morza, truflach i kaparach skończywszy.Asortyment jest bardzo bogaty. Oferowane produkty są naturalne,ekologiczne,zrobione z najlepszych składników.Zachęcam do odwiedzenia strony"Przysmaki Viands"(http://przysmaki.pl/presta).
Produkty do testowania to:
- Kawa mielona Itaiana w puszce(250g)
- Biały ocet winny Toschi 7%(500ml)
- Ocet balsamiczny Linea Rossa(500ml)
- Sok z mandarynek(1000ml)
- Ekologiczne powidła z moreli(250g)
- Ketchup pomidorowy de luxe(220g)
- Mango w kawałach w zalewie w puszce(425g)
- Makaron Gnocco(250g)
- Ekologiczne musli de luxe(333g)
- Makaroniki migdałowe Amaretti w kartoniku(150g)
Produkty zamówiłam w poniedziałek(27.01.)po południu,a wczoraj(w środę 29.01.)już zostały dostarczone przez kuriera-szybciutko, mimo śnieżyc i wiatrzyska na dworze,nieciekawych warunków na drogach. Przesyłka była bardzo dobrze zabezpieczona,produkty były zapakowane w solidny karton,który wypełniony był dodatkowo w środku kawałkami styropianu,by produkty nie były narażone na jakiekolwiek uszkodzenia,dodatkowo szklane towary owinięte były w folię bąbelkową,która amortyzowała przed stłuczeniem.
Paczka ekspresowo dotarła,zatem przede mną wielkie testowanie, jestem ciekawa każdego produktu,część z nich będę degustowała bezpośrednio,a niektóre wykorzystam jako dodatek do różnych potraw(zwłaszcza ocet winny i balsamiczny,będą świetne do lekkich sałatek).
Firma Viands mieści się w Grójcu,w swojej ofercie posiada produkty z wielu kategorii-od słodyczy,soków,powideł,owoców w puszkach począwszy,przez różnorakie oleje,oliwy,octy,a na owocach morza, truflach i kaparach skończywszy.Asortyment jest bardzo bogaty. Oferowane produkty są naturalne,ekologiczne,zrobione z najlepszych składników.Zachęcam do odwiedzenia strony"Przysmaki Viands"(http://przysmaki.pl/presta).
środa, 29 stycznia 2014
Wieloowocowy sok przecierowy domowej produkcji.
Warto pić soki przecierowe,zarówno owocowe,jak i warzywne,chociaż do tych drugich ciężko mi się jakoś jeszcze przekonać,ale postaram się to zmienić.Soki przecierowe to bogactwo witamin, źródło energii,dawka pożywnych dla zdrowia wartości.A takie soki zrobione domowym sposobem,samodzielnie są najlepsze,bo nie zawierają prócz owoców żadnych innych dodatków,ulepszaczy, konserwantów,są naturalnie słodkie,niczym dodatkowo nie dosładzane.Poza tym zawsze mamy pewność z czego jest zrobione to,po co sięgamy,bo sami to przygotowaliśmy, dobrze jest wiedzieć co się je(w tym konkretnym przypadku akurat pije).
Składniki:
- 2 duże marchewki
- 1 duże jabłko
- 1 banan
- 1 pomarańcza
- 2 gruszki
- 2 mandarynki
Wykonanie:
Marchewki umyć,oskrobać i pokroić na mniejsze kawałki.Banana obrać ze skórki i podzielić na mniejsze części.Pomarańczę i mandarynki obrać ze skórek i podzielić na cząstki.Jabłko i gruszki pozbawić gniazd nasiennych i pokroić na mniejsze kawałki(nie obierałam jabłka i gruszek ze skórek,bo w skórce jest dużo witamin,sokowirówka poradzi sobie bez problemu ze skórką,a może uda się nieco witamin z pozostawionych skórek wycisnąć). Uruchomić sokowirówkę.Wszystkie owoce kolejno wkładać do zbiornika sokowirówki,by sokowirówka stopniowo przerabiała je na sok.
Wyciśnięty i zebrany w kubku sok zamieszać i można zabierać się do jego sączenia.Sok ma przyjemny,intensywny kolor i smak.Porcja takiego soku z pewnością wyjdzie nam na zdrowie,przecierowe soki,zwłaszcza te domowe,świetnie wpływają na urodę(chociaż nie wiem,czy w moim przypadku to jeszcze cokolwiek pomoże :)), wspomagają odporność,oczyszczają organizm z toksyn.To zdecydowanie eksplodująca zdrowiem bomba witaminowa.Przy piciu takiego soku bardzo stosowny jest toast,powiedzenie na zdrówko, bo porcja takiego soku z całą pewnością wyjdzie nam na zdrowie.Przygotowany sok wypijać najlepiej od razu,ewentualnie przechowywać do 1 dnia w lodówce.
Składniki:
- 2 duże marchewki
- 1 duże jabłko
- 1 banan
- 1 pomarańcza
- 2 gruszki
- 2 mandarynki
Wykonanie:
Marchewki umyć,oskrobać i pokroić na mniejsze kawałki.Banana obrać ze skórki i podzielić na mniejsze części.Pomarańczę i mandarynki obrać ze skórek i podzielić na cząstki.Jabłko i gruszki pozbawić gniazd nasiennych i pokroić na mniejsze kawałki(nie obierałam jabłka i gruszek ze skórek,bo w skórce jest dużo witamin,sokowirówka poradzi sobie bez problemu ze skórką,a może uda się nieco witamin z pozostawionych skórek wycisnąć). Uruchomić sokowirówkę.Wszystkie owoce kolejno wkładać do zbiornika sokowirówki,by sokowirówka stopniowo przerabiała je na sok.
Wyciśnięty i zebrany w kubku sok zamieszać i można zabierać się do jego sączenia.Sok ma przyjemny,intensywny kolor i smak.Porcja takiego soku z pewnością wyjdzie nam na zdrowie,przecierowe soki,zwłaszcza te domowe,świetnie wpływają na urodę(chociaż nie wiem,czy w moim przypadku to jeszcze cokolwiek pomoże :)), wspomagają odporność,oczyszczają organizm z toksyn.To zdecydowanie eksplodująca zdrowiem bomba witaminowa.Przy piciu takiego soku bardzo stosowny jest toast,powiedzenie na zdrówko, bo porcja takiego soku z całą pewnością wyjdzie nam na zdrowie.Przygotowany sok wypijać najlepiej od razu,ewentualnie przechowywać do 1 dnia w lodówce.
wtorek, 28 stycznia 2014
"Konserwowa" sałatka z kapustą pekińską i jajkami.
Szybka do przygotowania sałatka,zrobiona na tak zwanym"winie", czyli co się nawinie to dodajemy.Sałatkę można śmiało określić jako konserwową,gdyż sporo produktów do niej dodanych jest właśnie konserwowa-mając tu na myśli konserwowe ogórki,szparagi i wykorzystaną konserwową szynkę.
Składniki:
- 1 średnia kapusta pekińska
- 250g szynki konserwowej
- 3 ogórki konserwowe
- 7 szparagów konserwowych
- 3 jajka
- 2 ząbki czosnku
- majonez
- sól
- pieprz ziołowy
- słodka mielona papryka
- zioła prowansalskie
Wykonanie:
Jajka ugotować na twardo i odstawić do przestygnięcia.Kapustę pekińską posiekać na drobne kawałki i przełożyć do miski.Dodać do kapusty pokrojone w kostkę ogórki konserwowe i konserwową szynkę.
Szparagi konserwowe odsączyć z zalewy i pokroić na mniejsze kawałki.Jajko drobno posiekać.Przełożyć pokrojone szparagi i jajka do reszty składników umieszczonych w misce.Do całości dodać pokrojone na malutkie cząsteczki ząbki czosnku.
Do miski dodać majonez i obsypać całość sporą dawką słodkiej, mielonej papryki i ziół prowansalskich.
Wszystko razem wymieszać i doprawić na koniec solą i pieprzem do smaku.
Dobrze jest dać sałatce przynajmniej pół godziny po przygotowaniu,by mogła się"przegryźć",by smaki się połączyły, wyostrzyły.
W szybkim tempie powstała przyjemna w smaku,sycąca sałatka,która świetnie nada się na przekąskę,czy kolację.Po raz pierwszy jadłam przy tej okazji konserwowe szparagi,ich smak mi odpowiada,jest ciekawy i zupełnie różny od smaku świeżych szparagów-gotowanych, czy grillowanych.Konserwowe szparagi smakują nieco jak ugotowany kalafior,ale ich smak jest przyjemny,jak dla mnie przynajmniej,na pewno będę po nie jeszcze nie raz sięgać.
Składniki:
- 1 średnia kapusta pekińska
- 250g szynki konserwowej
- 3 ogórki konserwowe
- 7 szparagów konserwowych
- 3 jajka
- 2 ząbki czosnku
- majonez
- sól
- pieprz ziołowy
- słodka mielona papryka
- zioła prowansalskie
Wykonanie:
Jajka ugotować na twardo i odstawić do przestygnięcia.Kapustę pekińską posiekać na drobne kawałki i przełożyć do miski.Dodać do kapusty pokrojone w kostkę ogórki konserwowe i konserwową szynkę.
Szparagi konserwowe odsączyć z zalewy i pokroić na mniejsze kawałki.Jajko drobno posiekać.Przełożyć pokrojone szparagi i jajka do reszty składników umieszczonych w misce.Do całości dodać pokrojone na malutkie cząsteczki ząbki czosnku.
Do miski dodać majonez i obsypać całość sporą dawką słodkiej, mielonej papryki i ziół prowansalskich.
Wszystko razem wymieszać i doprawić na koniec solą i pieprzem do smaku.
Dobrze jest dać sałatce przynajmniej pół godziny po przygotowaniu,by mogła się"przegryźć",by smaki się połączyły, wyostrzyły.
W szybkim tempie powstała przyjemna w smaku,sycąca sałatka,która świetnie nada się na przekąskę,czy kolację.Po raz pierwszy jadłam przy tej okazji konserwowe szparagi,ich smak mi odpowiada,jest ciekawy i zupełnie różny od smaku świeżych szparagów-gotowanych, czy grillowanych.Konserwowe szparagi smakują nieco jak ugotowany kalafior,ale ich smak jest przyjemny,jak dla mnie przynajmniej,na pewno będę po nie jeszcze nie raz sięgać.
czwartek, 23 stycznia 2014
Czosnkowa pasta z białej fasoli z olejem z pestek dyni Biolevity .
Pasta do smarowania,świetna na kanapki jako zdrowszy i mniej kaloryczny zastępnik masła,margaryny.
Składniki:
- 350g białej fasoli
- 7 ząbków czosnku
- 1 opakowanie(30ml)oleju Biolevita z pestek dyni
- 4 liście laurowe
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól ziołowa
- pieprz czarny mielony
- czosnek granulowany
Wykonanie:
Fasolę namoczyłam,zalałam wodą,dzień wcześniej na noc.Następnego dnia ugotowałam fasolę,którą zalałam świeżą wodą,fasolę gotowałam z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego aż była miękka. Ugotowaną,odcedzoną i przestygniętą fasolę przełożyłam do miski i dodałam do niej pokrojone na mniejsze części,na płatki,ząbki czosnku.
Do fasoli i czosnku dodałam olej z pestek dyni i wszystko zmiksowałam blenderem na gładką papkę,maź.
W trakcie miksowania blenderem doprawiłam pastę,smarowidło solą i pieprzem do smaku oraz dodałam do całości jeszcze szczyptę czosnku granulowanego.Doprawioną,gotową pastę przełożyłam do plastikowego pojemnika(ale można ją"schować"także w szklanym słoiczku)i przechowuję w lodówce.
Pasta wyszła bardzo intensywna,wyrazista w smaku.Czosnek nadaje jej silnego posmaku,zatem nie trzeba było dodawać do niej dużo soli,jedynie odrobinę.Takie smarowidło pysznie smakuje z ulubionym pieczywem,można go użyć zamiast masła(będzie dużo mniej kalorycznie i będzie zawierało mniej konserwantów,a poza tym jak coś zrobimy sobie sami domowym sposobem to przynajmniej wiemy co jemy).Taka pasta sprawdza się także jako nadzienie do wytrawnych naleśników.Wedle upodobania można dodać do pasty więcej lub mniej ząbków czosnku w zależności jak mocną,intensywną w smaku pastę chce się uzyskać.
Pasta wygodnie się rozsmarowuje za sprawą dodanego oleju.Ja użyłam oleju z pestek dyni,który otrzymałam od Biolevity (http://biolevita.pl).
Olej ma ciemnozielony,czy nawet brązowawy kolor.Intensywnie pachnie i przyjemnie dosmaczył smarowidło,nadał paście posmaku podprażonych pestek z dyni.Oprócz tego,że olej Biolevity urozmaicił smak pasty to zawiera dodatkowo liczne wartości odżywcze i witaminy i jego spożywanie jest korzystne dla zdrowia.
Składniki:
- 350g białej fasoli
- 7 ząbków czosnku
- 1 opakowanie(30ml)oleju Biolevita z pestek dyni
- 4 liście laurowe
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól ziołowa
- pieprz czarny mielony
- czosnek granulowany
Wykonanie:
Fasolę namoczyłam,zalałam wodą,dzień wcześniej na noc.Następnego dnia ugotowałam fasolę,którą zalałam świeżą wodą,fasolę gotowałam z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego aż była miękka. Ugotowaną,odcedzoną i przestygniętą fasolę przełożyłam do miski i dodałam do niej pokrojone na mniejsze części,na płatki,ząbki czosnku.
Do fasoli i czosnku dodałam olej z pestek dyni i wszystko zmiksowałam blenderem na gładką papkę,maź.
W trakcie miksowania blenderem doprawiłam pastę,smarowidło solą i pieprzem do smaku oraz dodałam do całości jeszcze szczyptę czosnku granulowanego.Doprawioną,gotową pastę przełożyłam do plastikowego pojemnika(ale można ją"schować"także w szklanym słoiczku)i przechowuję w lodówce.
Pasta wyszła bardzo intensywna,wyrazista w smaku.Czosnek nadaje jej silnego posmaku,zatem nie trzeba było dodawać do niej dużo soli,jedynie odrobinę.Takie smarowidło pysznie smakuje z ulubionym pieczywem,można go użyć zamiast masła(będzie dużo mniej kalorycznie i będzie zawierało mniej konserwantów,a poza tym jak coś zrobimy sobie sami domowym sposobem to przynajmniej wiemy co jemy).Taka pasta sprawdza się także jako nadzienie do wytrawnych naleśników.Wedle upodobania można dodać do pasty więcej lub mniej ząbków czosnku w zależności jak mocną,intensywną w smaku pastę chce się uzyskać.
Pasta wygodnie się rozsmarowuje za sprawą dodanego oleju.Ja użyłam oleju z pestek dyni,który otrzymałam od Biolevity (http://biolevita.pl).
Olej ma ciemnozielony,czy nawet brązowawy kolor.Intensywnie pachnie i przyjemnie dosmaczył smarowidło,nadał paście posmaku podprażonych pestek z dyni.Oprócz tego,że olej Biolevity urozmaicił smak pasty to zawiera dodatkowo liczne wartości odżywcze i witaminy i jego spożywanie jest korzystne dla zdrowia.
wtorek, 21 stycznia 2014
Budyń kokosowy.
Na dworze posypało śniegiem,a ja sypnęłam kokosem do budyniu. Budyń to świetny deser na zimową porę,a taki zrobiony domowym sposobem ma zawsze mniej konserwantów od takiego kupnego,który też chętnie zajadam.Jednak w sklepie dość ciężko dostać budyń kokosowy,zatem postanowiłam zabrać się za jego przygotowanie sama.
Składniki:
- 500ml mleka 1,5%tłuszczu
- 3 łyżki cukru
- 1 czubata łyżka masła
- 5 łyżek wiórków kokosowych
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1,5 łyżki mąki pszennej
- 2 żółtka
Wykonanie:
W niedużym garnuszku zagotowałam niecałą ilość mleka(mniej więcej 400ml,około 100 ml odlałam)z cukrem,masłem i wiórkami.
W osobnym pojemniku odlane wcześniej mleko wymieszałam z mąkami i żółtkami.
Gdy mleko w garnuszku zaczęło wrzeć i masło w nim było już rozpuszczone przelałam do garnka mieszaninę mąki,żółtek i mleka z pojemnika.Całość zamieszałam i chwilkę gotowałam jeszcze na niedużym płomieniu.
Po ugotowaniu budyń przełożyłam do miseczki i obsypałam jeszcze nieco po wierzchu wiórkami kokosowymi.Z tej porcji składników wychodzi jedna wielka porcja lub dwie mniejsze,ale też sycące i odpowiednie,porcje budyniu.
Budyń wyszedł dość gęsty o intensywnym żółtym kolorze za sprawą żółtek.Jest bardzo sycący.Wiórki przyjemnie w nim chrupią.Jeśli ktoś preferuje budyń w wersji rzadszej może dodać mniej mąki,stanie się on wtedy bardziej lejący,natomiast mi taka jego sztywniejsza konsystencja bardzo odpowiadała.Smak budyniu przypomina nieco smak masy z ciasta rafaello.Taki budyń to świetna legumina,słodkość dla osób lubiących kokosowe pyszności.
I na koniec łapa dobra rada:
Ubierajcie się ciepło i jedzcie solidnie,bo na dworze ziąb i trzeba o siebie dbać.
Składniki:
- 500ml mleka 1,5%tłuszczu
- 3 łyżki cukru
- 1 czubata łyżka masła
- 5 łyżek wiórków kokosowych
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1,5 łyżki mąki pszennej
- 2 żółtka
Wykonanie:
W niedużym garnuszku zagotowałam niecałą ilość mleka(mniej więcej 400ml,około 100 ml odlałam)z cukrem,masłem i wiórkami.
W osobnym pojemniku odlane wcześniej mleko wymieszałam z mąkami i żółtkami.
Gdy mleko w garnuszku zaczęło wrzeć i masło w nim było już rozpuszczone przelałam do garnka mieszaninę mąki,żółtek i mleka z pojemnika.Całość zamieszałam i chwilkę gotowałam jeszcze na niedużym płomieniu.
Po ugotowaniu budyń przełożyłam do miseczki i obsypałam jeszcze nieco po wierzchu wiórkami kokosowymi.Z tej porcji składników wychodzi jedna wielka porcja lub dwie mniejsze,ale też sycące i odpowiednie,porcje budyniu.
Budyń wyszedł dość gęsty o intensywnym żółtym kolorze za sprawą żółtek.Jest bardzo sycący.Wiórki przyjemnie w nim chrupią.Jeśli ktoś preferuje budyń w wersji rzadszej może dodać mniej mąki,stanie się on wtedy bardziej lejący,natomiast mi taka jego sztywniejsza konsystencja bardzo odpowiadała.Smak budyniu przypomina nieco smak masy z ciasta rafaello.Taki budyń to świetna legumina,słodkość dla osób lubiących kokosowe pyszności.
I na koniec łapa dobra rada:
Ubierajcie się ciepło i jedzcie solidnie,bo na dworze ziąb i trzeba o siebie dbać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)